wtorek, 25 czerwca 2013

Clinica Mobile

Wczoraj miałyśmy dyżur w terenie w Clinica Mobile. Pojechaliśmy do 2 miejscowości: Laeru i jeszcze jakiejś.
Na zbiórkę pod szpitalem ustawiłyśmy się wedle zyczenia o 7:30 razem z trzema koleżankami z wydziału. Doktorzy zaznaczali, że kładą nacisk na słowo MOŻECIE jechać, nie „musicie” :D



Ostatecznie po godzinie czekania na niewiadomo co ruszyliśmy w drogę. Po 9:00 byliśmy na miejscu, wykastrowaliśmy konia (co wyglądało trochę inaczej niż w PL, nawet co do podawania leków mają trochę inne zasady, ale tak jak u nas cackają się z końmi ;) ). Po uroczystym odjęciu męskości przyszła pora na poranną kawkę i ciasteczka w domu gospodarza. Już myśleliśmy że się zbieramy, bo następny klient w innej stadninie czekał, ale nieeeeee. Jeszcze tylko chciał nam pokazać jadalnię dla gości agroturystycznych. Jak już w niej usiedliśmy to oczywiście musiał się pochwalić swoimi wędlinami, kiełbasami i winem. Ciągle dokładał pełne talerze przekąsek i zagadywał. Jak zobaczyliśmy że jest godz 13:00 to wstaliśmy i chcielismy iść, ale nic z tego. Nie dostaliśmy pozwolenia, byliśmy już zakładnikami gospodarza.. musieliśmy zjeść pieczonego prosiaka bo inaczej by się obraził i więcej nie zadzwonił po nasze usługi. Nie mając wyboru, jedliśmy dalej. Na świni się nie skończyło, bo przeciez czym by była włoska uczta bez makaronu?!
Po zaserwowaniu makaronu, rozczarowany nieco gospodarz tym że już nie wszyscy zmieścili godne jego porcje, po godz 16:00 pozwolił nam odejść.







Najlepsze było to, że tak  naprawdę żaden lekarz się nie stresował, że dalsza praca czeka, ani tym że nie wiadomo kiedy wrócą do domu, ani tym że już sporo wina się polało.. Po co się przejmować?  przecież świnia jest smaczna a rozmowa się dobrze klei, czas płynie miło, gospodarz jest fajny i trzeba go szanować. Na dodatek zapłacono nam 150 euro i jeszcze nas ugoszczono. 
smutna chwila z zycia juz byłego ogiera





W drugiej stadninie poszło już szybko, gospodarzowi zależało tylko na leczeniu koni które miały nastepnego dnia startować w wyścigach na hipodromie przy naszym wydziale. Zaserwowaliśmy dwóm osobnikom angloarabskim serie elektroszoków miejscowych w ramach fizjoterapii. Jeden miał uszkodzona trzeszczkę a drugi obite poważnie plecki przez jakąś belkę na hipodromie lub w transporcie. Jeden z nich (ten z trzeszczką) zajął dzisiaj 2 miejsce w tym wyścigu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz